Historie i Taxi

Najciekawsze historie pisze samo życie, prawda? Taksówkarz takich historii słucha niemal codziennie, każdego dnia w naszych taksówkach przewija się niezliczona ilość pasażerów, którzy dzielą się z naszymi taksówkarzami swoimi odczuciami, opowieściami i przygodami. Czasami do niecodziennych sytuacji dochodzi też w trakcie kursów 🙂

Dlatego też poprosiliśmy niektórych naszych taksówkarzy o przytoczenie różnego rodzaju anegdot. Czasami można napotkać ludzi, którzy nie tylko szukają pomocy taksówkarza w dojeździe na miejsce, ale i sami pomogą taksówkarzowi. Pani Beata z Warszawy tak wspomina jednego z klientów: Najlepsze co mi się zdarzyło to zabranie pasażera, który został moim bardzo stałym klientem i zmienił nasze życie pomagając mi kupić dobry samochód co odmieniło ogromnie moją pracę. Ten klient jest przyjacielem rodziny 🙂 trzeba mieć dużo szczęścia żeby poznać kogoś takiego i zyskać tak ogromne zaufanie u człowieka który był tylko pasażerem. Zachwyconym poziomem obsługi pasażerem 🙂

Pan Kuba opowiada natomiast historię pewnej nietypowej pary: W porównaniu do większości warszawskich taksówkarzy mam krótki staż, bo jako zawodowy kierowca jeżdżę dopiero trzeci rok i tak: przemoc w taksówce mi się nie zdarzyła, seks w taksówce mi się nie zdarzył (czy to mój, czy to pasażerów – nie było), ucieczka pasażera bez płacenia mi się nie zdarzyła, wymiotujący pasażer mi się nie zdarzył, ale zapamiętałem pewną śmieszną sytuację z cyklu stosunki/relacje damsko-żeńskie. Pewnej weekendowej nocy stojąc przed jednym z warszawskich lokali gastronomicznych w centrum, w którym serwują owocowe koktajle alkoholowe doczekałem się dwójki pasażerów, kobieta i mężczyzna, małżeństwo. On z lekką nadwagą i wstawiony koktajlami, Ona ładna, zgrabna w spódniczce mini. On trzymał w dłoniach kubki z niedopitymi koktajlami, a Ona na Niego „szczekała”: „Jak mogłeś dać tej barmance tyle napiwku? Ona mnie olała przy barze, a Ty jej jeszcze napiwek dałeś, Ty głupi jesteś idioto.”

On Ją uspokajał, próbował udobruchać. Podali mi adres gdzieś na Pradze-Północ, ja ruszyłem, Ona „szczekała”, On Ją „pacyfikował”, aż Ona miała dosyć Ich prymitywnej konwersacji i kiedy zatrzymałem się przed rondem z palmą, bo zaświeciło się czerwone światło Ona wysiadła żegnając swojego niecenzuralnymi słowami i trzasnęła drzwiami. On zszokowany nie wie co robić (ręce miał zajęte kubkami z koktajlem) nagle odstawił kubki, wyjął portfel, wręczył mi 100 złotych i poprosił, żeby na Nich poczekać, wybiegł z samochodu bez kurtki w pogoni za ukochaną. Po kilku minutach oczekiwania na zwaśnioną parę zacząłem się niepokoić nie należnością za kurs, bo było nadpłacone, ale Jego rzeczy zostało w moim samochodzie. Wysiadłem z samochodu i zacząłem się za Nimi rozglądać, nagle widzę idzie Ona, ale sama, jak się później okazało wybyli z mojego samochodu w odwrotnych kierunkach.

Ona szła ze wzrokiem skierowanym w chodnik i mnie nawet nie zauważyła kiedy wyszedłem Jej naprzeciw. Odezwałem się do Niej, spojrzała na mnie i powiedziała: „ooo to Pan, a gdzie mój mąż?” ja na to „nie wiem, pobiegł za Panią”, a Ona „to nie ma Go tu?” ja na to „no nie ma” z kolei Ona ” dobra jedziemy”, a ja „bez Niego” na to Ona „no pewnie, niech błądzi po mieście frajer”. Wsiedliśmy do samochodu i pojechaliśmy na Pragę-Północ. Po drodze opowiadała, że Jej mąż to dobry człowiek, że Go kocha, że dobrze zarabia, ale nieraz potrafi Ją porządnie zdenerwować. Poza tym opowiadała jeszcze, że nie lubi swojej pracy. Ogólnie wywnioskowałem, że to normalna kobieta, tylko nie da sobie w kaszę dmuchać. Jak dojechaliśmy na miejsce Jej mąż już wygramalał się z innej taksówki. Powiedziałem Jej, że ta łamaga przed nami to chyba Jej mąż, Ona to potwierdziła i w pośpiechu zaczęła zbierać Jego rzeczy: koktajle, kurtkę. W kieszeni Jego kurtki znalazła klucze od Ich mieszkania i ucieszyła się, bo powiedziała, że wejdzie przed Nim i Go nie wpuści. Zapytała mnie czy mąż mi zapłacił. Powiedziałem, że dał mi 100 zł, na liczniku wybiło ponad 30 zł za cały przejazd. Poprosiła o wydanie 50 zł i wybiegła z samochodu, żeby tamten Jej nie zauważył. Później mogłem się tylko domyślać co było dalej, ale z Jej złów wynikało, że resztę nocy mąż spędzi na wycieraczce”

Pan Tomasz napisał nam z kolei o pewnej nietypowej przesyłce… „Była ich taka ilość, że niezwykle ciężko wyróżnić jedną. Szczególnie pamiętam, gdy swego czasu przewoziłem przesyłkę w nieznane miejsce. Kiedy dojechałem do wskazanego domu wyszła z niego pewna kobieta, której wygląd mniej więcej zgadzał się z tym, co wcześniej usłyszałem od nadawcy. Tak więc oddałem paczkę Pani i już szykowałem się do odjazdu, gdy zobaczyłem, że ta Pani zdecydowała się otworzyć paczkę już przed drzwiami. Chwilę później zostawiła ją przed swoimi drzwiami i wyglądała na płaczącą. Okazało się jednak, że ta Pani płakała ze szczęścia, podbiegła do mnie, poprosiła żebym wysiadł i najpierw mnie wyściskała dziękując, a potem domagała się, żebym powiedział od kogo to przywiozłem. Niestety wcześniej obiecałem, że nie zdradzę tożsamości ddostarczyciela i tak musiało pozostać. Do dziś nie wiem co było w tamtej paczce

Do ciekawych sytuacji dochodzi także w naszym biurze, otóż pewnego dnia jeden z naszych taksówkarzy przyniósł do siedziby iTaxi hulajnogę, twierdząc, że zostawiła go w samochodzie jedna z klientek. Ucieszyliśmy się, gdyż wcześniej jedna osoba pisała do nas, że zostawiła właśnie hulajnogę w samochodzie, więc od razu wiedzieliśmy z kim się kontaktować i mieliśmy dobrą wiadomość dla jednej z naszych pasażerek. Mogliśmy mieć dość dużą pewność, że to właśnie ta hulajnoga, w końcu jak często zostawia się coś takiego w taksówce, prawda? 🙂