Wywiad z Panem Przemysławem Romanowskim, kierowcą iTaxi i ratownikiem

Z przyjemnością przedstawiamy Pana Przemysława Romanowskiego, kierowcę iTaxi oraz ratownika KPP . Poznajcie jego historię 🙂

Kiedy zaczął Pan pracę jako kierowca i dlaczego zdecydował się Pan właśnie na ten zawód? Czy jest Pan osobą towarzyską, a może dobrze czuje się Pan za kierownicą? Jaka jest Pana historia?

Kierowcą taksówki zostałem dwa lata temu, jednak moja przygoda z transportem zaczęła się jeszcze kilka lat wcześniej, kiedy to ukończyłem Technikum Kolejowe w Sosnowcu. Po odbytym kursie zostałem maszynistą pojazdów szynowych i zacząłem pracę w spółce PKP IC. Jednak moje życie potoczyło się inaczej i przeprowadziłem się do Warszawy. Zacząłem pracować jako przedstawiciel handlowy, więc sporo czasu spędzałem w aucie odwiedzając klientów. Dzięki temu nie mam problemu w nawiązywaniu kontaktów z ludźmi i uwielbiam jeździć autem, jednak wtedy nie do końca odpowiadał mi ten zawód. Właśnie dlatego spróbowałem swoich sił jako kierowca taxi i tak oto już dwa lata są za mną, a kolejne….. przede mną 🙂

Wiemy, że jest Pan nie tylko taksówkarzem, ale i ratownikiem. Na czym polega praca ratownika?

My, kierowcy, często jesteśmy świadkami wypadków na drodze oraz jako pierwsi możemy zareagować do czasu przybycia karetki. Kurs ratownika KPP wykonałem właśnie po to, by pomagać osobom w potrzebie. Ratowników, którzy są świadkami wypadku, do pomocy poszkodowanym obliguje prawo, ale również zwykła chęć pomocy innym, taki ludzki odruch. Natomiast nie tylko w pracy jesteśmy ratownikami, ale też poza nią. Wydaje mi się, że to takie powołanie. Nasze umiejętności wykorzystujemy wszędzie tam, gdzie są akurat potrzebne.

Czy pasażerowie są zaskoczeni, gdy dowiadują się, że podróżują z ratownikiem?

Tak, pasażerowie są często zaskoczeni tym, że kierowca taksówki jest zarazem ratownikiem. Pytają, jak to się stało, że nim zostałem, czy kogoś uratowałem, udzieliłem pomocy, a na koniec kwitują zdaniem „no to czujemy się bezpieczni jadąc z Panem”. Pasażerowie pytają mnie również, jak zachować się w różnych sytuacjach, a ja chętnie im odpowiadam.

Czy często ratuje Pan ludzkie życie? Czy może Pan opowiedzieć o tym? Czy zdążyło się Panu uratować pasażera?

Wielokrotnie udzielałem pomocy poszkodowanym na drodze, raz udało mi się nawet uratować życie. To było ponad rok temu, gdy stojąc na światłach zobaczyłem jak samochód potrącił rowerzystę. Był to odruch, wybiegłem z auta, czułem adrenalinę. Poszkodowany stracił przytomność i nie było czuć pulsu. Na szczęście po resuscytacji wrócił oddech i krążenie, a poszkodowanego przejął ode mnie zespół ratownictwa medycznego.

Od jak dawna współpracuje Pan z iTaxi? Jak wygląda praca kierowcy? I czym zajmuje się Pan w wolnym czasie?

Z iTaxi współpracuję od 1,5 roku i można mnie spotkać w Warszawie. Pracuję od poniedziałku do piątku. Wyjeżdżam około 8.00 rano obsługując szczyt poranny, później około 13.00 powracam do domu na obiad i spacer z Kalą, moim psem rasy Cocker Spaniel. Pracę kończę w godzinach wieczornych. Czasami pracuję też w niedziele, ale oczywiście nie samą pracą człowiek żyje. Trzeba mieć też czas dla siebie, rodziny, przyjaciół i na rozwijanie swoich zainteresowań. A jest ich sporo! Pasjonuję się historią II wojny światowej, marynistyką, okrętami podwodnymi. Zajmuję się też modelarstwem, sporo czytam, lubię dobre kino, najbardziej horrory typu „13tego w Piątek”, „Obcy” 🙂 Wiadomo, w pracy taksówkarza liczy się, oprócz dobrej znajomości miasta, umiejętność wyczuwania nastroju klienta. Co pasażer to historia – często jesteśmy psychologami czy konfesjonałem do spowiedzi. Pasażerowie chcą często porozmawiać i to im dużo daje, zresztą nie tylko im, ale mi również. Fajnie, jak pasażer na koniec kursu podziękuje i z uśmiechem wysiądzie.

Dziękujemy! 🙂